Posty

Wyświetlam posty z etykietą Matti Nyakenen

Marsz, marsz Kamil! Z Innsbrucka do Bischofshofen po 4-te zwycięstwo!...

Obraz
Nie powinno się wywierać presji, lecz to jest nie możliwe od tabloidów...     Przede mną dopiero pierwsze pisanie w 2018 r., a już sporo się wydarzyło. Historia zatacza koło sprzed szesnastu lat, gdy Niemiec zwyciężał historyczny, jubileuszowy Turniej Czterech Skoczni, a już ma godnego następce z Polski. Jak sam przywołany tu przeze mnie skoczek odniósł się do bieżących wydarzeń? O tym, za pewien czas się sami przekonacie. Nie, nie będę scalał tych dwóch skoczków, bo to nie ma najmniejszego sensu. Lepiej skupmy się na sprawach bieżących. Kamil Stoch ponownie najlepszy w Innsbrucku. Sesje treningowe już wskazywały na to, że może być wspaniale, ale to, co zrobił dziś to był istny majstersztyk. Z tyłu głowy chodziła mi ta sama myśl, ażeby powtórzyć sukces z 2001 r. gdzie Adam Małysz wygrał dwuseryjny konkurs z 44,9 pkt przewagą nad finem Ahonenem, ale moją niefrasobliwością, by było przypominać tenże wynik, tuż przed konkursem. Potoczyło się zgoła inaczej, niż zapowia...

Spotkanie z Naszym Mistrzem Adamem Małyszem - #8

Obraz
Nie łatwo jest wszystko opisać w jednym odcinku, wszystkie dokonania, wszystkie starty w karierze Adama. Nawet drobne niuanse mogą zaskoczyć... Jak np. to, że w Holmenkollen , gdy wygrywał przed dwudziestu laty, to Polska musiała czekać dziewięć długich lat, żeby ujrzeć polskiego skoczka narciarskiego na pudle. Dla niektórych ta informacja mogła być rzeczą oczywistą, a dla tych drugich swoistą niespodzianką. Wówczas świat FIS-owski zapatrzył się na prosperujących fińskich zawodników, a zwłaszcza na niezniszczalnego Matti Nyakenen. Legenda i zarazem bardzo kontrowersyjna postać, w dość bogatej rodzinie narciarzy. Mistrz świata drużynowy z lat 1982-1989 (od Holmenkollen do Lahti). Te fakty nie idą do " lamusa ", są to niepodważalne.  Od 1987 r. gdy Piotr Fijas skoczył 194 m, co niegdyś było nawet rekordem świata do '94 gdzie nastoletni reprezentant Suomi poleciał osiem metrów dalej. Mistrz olimpijski bodaj (nie jestem pewien) z Albertville, jako pierwszy przekroczył...